RSS
niedziela, 04 marca 2012
Reaktywacja

Nie wpisywałam tu nic już baaaardzo dawno. jakoś tak nie składało się. Nie to żebym nic nie zrobiła w tym czasie. Wręcz przeciwnie. Zajęłam się oprócz sutaszu, ogniwkami i koralikami. Chodzi mi też po głowie wire wrapping, ale obawiam się, że tego nie będę się w stania nauczyć sama, tak jak pozostałych technik. Niestety w mojej okolicy nie znalazłam żadnych warsztatów. Szkoda.

 Teraz trochę zaległości. dzisiaj wrzucę kilka prac sutaszowych, a z czasem uzupełnię galerię o pozostałe twory.

To kolczyki wykonane na zamówienie koleżanki. Później wykonałam jeszcze trzy prawie identyczne pary. Jakoś wzór i kolory przypadły różnym znajomym do gustu.

Te z kolei są moje, podobnie jak następne.

Pewnie w ciągu najbliższych paru dni wstawię następne prace.

wtorek, 09 sierpnia 2011
Turkusiki

Kolejne kolczyki wykonane w technice sutasz. Tym razem forma inspirowana twórczością propragatorki tej techniki Dori Csengari, ale w moich kolorach.

16:27, dobrusiamk
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 08 sierpnia 2011
Oprócz blękitnego nieba...

Kolejne sutaszowe kolczyki. Tym razem w odcieniach niebieskiego, z koralami w tym samym kolorze. Ponieważ to nie do końca są moje barwy, znalazły już nową właścicielkę.

niedziela, 07 sierpnia 2011
Stało się

No i właśnie, stało się. Po wielu przymiarkach i próbach wykonałam kilka par kolczyków w nowej technice. Kilka z nich znalazło już nawet nowe właścicielki.

Oto jedne z pierwszych moich sutaszowych wytworów:

15:36, dobrusiamk
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 09 maja 2011
Przymiarki do nowej techniki

Jak wcześniej pisałam, kilka dni temu wciągnął mnie sutasz, póki co teoretycznie. Naoglądałam się  co niemiara i w dalszym ciągu jestem głupia. Czasami wydaje mi się to niezwykle proste, choć pracochłonne, czasami natomiast wydaje mi się, że żadną miarą nie podołam temu wyzwaniu. Takie myśli dopadają mnie gdy widzę na allegro wystawione koszmarne krzywusy. Mślę wtedy,że jeśli ktoś odważył się wystawić coś tak okropnego to znaczy,że to musi być naprawdę trudne. Ale nie poddam się dopóki sama nie spróbuję. Ze sklepu dostałam maila,że paczuszka została juz wysłana. Liczę więc na to,że przed końcem tygodnia wezmę się do pracy.

A teraz powrót do przeszłości. Oto kolejny portret wyhaftowany przeze mnie krzyżykami. Tym razem jest to Audrey Hepburn. Ten haft został wykonany w czasie zdecydowanie krótszym niż Monroe, ale trwało to też ponad miesiąc.

Zdaję sobie sprawę, że zdjęcia, które wrzucam są barzdzo kiepskiej jakości, ale obrazki są już dawno oprawione i wiszą za szybką na ścianie, co utrudnia zrobienie dobrego zdjęcia.

A tak w ogóle to dzisiaj znowu, niespodziewanie postarzałam się nagle o rok.

19:30, dobrusiamk
Link Komentarze (2) »
niedziela, 08 maja 2011
Moja Marylin

Moja Marylin

Oto obrazek, którego wykonanie zajęło mi około dwóch miesięcy, ale absolutnie nie żałuję. Teraz wisi sobie na ścianie i wzbudza niedowierzanie u gości (nikt, kto mnie zna nie może uwierzyć,że wykonałam go własnymi rękoma.

14:46, dobrusiamk
Link Komentarze (2) »
SUTASZ...?

Od paru lat robiłam biżuterię, łącząc ze sobą srebro i kamyki. Od wielu lat haftuję i szydełkuję, ale dopiero kilka dni temu trafiłam w sieci na biżuterię robioną metodą haftu sutasz i... zwariowałam.Wyczytałam w necie wszystko co znalazłam na ten temat. Obejrzałam mnóstwo gotowych prac i postanowiłam rzucić się na glęboką wodę. Wczoraj zamówiłam niezbędne do wykonania czegoś w tej technice komponenty i z niecierpliwością czekam na przesyłkę, bojąc się jednocześnie wyników swojej pracy. Bo pomimo tego, że sporo haftuję i według osób, które widziały moje prace wychodzi mi to całkiem nieźle, to jednak sutasz to chyba będzie dla mnie bardzo poważne wyzwanie.

A tak wogóle to muszę chyba wrzucić fotki moich prac. Może zerknie na nie ktoś spoza rodziny i znajomych?

14:06, dobrusiamk
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 21 lutego 2011
No i miała być chwila spokoju...

Miała, bo kaszel Marii przerodził się niespodziewanie w zapalenie oskrzeli, a ja zmuszona byłam iść na zwolnienie. Miała, bo sądziłam, że po kilku tygodniach intensywnej pracy i dwóch kontrolach zewnętrznych, wszystko co najważniejsze jest już zrobione i  nikt nie będzie mi zawracał głowy w czasie choroby dziecka. Niestety jak zwykle się myliłam. Moje szefostwo to mężczyźni, którzy prawdopodobnie nigdy nie zajmowali się chorym dzieckiem i wyobrażają sobie, że takie zwolnienie to coś w niewielkim tylko stopniu różniące się od urlopu, a jak wiadomo, na urlopie można dowolnie często niepokoić pracownika (przynajmniej tak mi się to kojarzy od ostatnich ferii). Tak więc dzisiaj były dwa telefony z pracy. Ciekawe co będzie jutro?



18:00, dobrusiamk
Link Komentarze (1) »
niedziela, 20 lutego 2011
Pierwszy raz

Właśnie dzisiaj jest ten dzień. Zaczęłam pisać bloga. Nigdy nie pisałam pamiętnika i w ogóle nigdy nie lubiłam pisać, ani w szkole, ani później. No ale cóż, zawsze można zmienić zdanie i spróbować. Dlaczego właśnie teraz? Chyba dlatego, że od jakiegoś czasu wędruję po sieci i trafiam na bardzo ciekawe blogi (ostatnio głównie kulinarne). Pomyślałam sobie, że może i ja spróbuję. Zobaczymy czy wystarczy mi zapału.

18:02, dobrusiamk
Link Dodaj komentarz »